Podróżnik z plecakiem kontra turysta hotelowy czyli dwa poglądy na turystykę

Podróżnik z plecakiem kontra turysta hotelowy czyli dwa poglądy na turystykę

Być turystą jest o wiele prościej i łatwiej niż być podróżnikiem. Moim zdaniem aby zostać turystą wystarczy udać się do biura podróży i kupić wycieczkę. Turysta to konsument, który korzysta z podstawionych mu pod nos produktów turystycznych. Hotel, wyżywienie, przejazdy wszystkie te aspekty związane z turystyką są mu podane nieomal na tacy. Cały czas jest prowadzony za rączkę, porusza się w obrębie standardowego, powtarzalnego, takiego samego dla wszystkich turystów planu działania. Natomiast aby zostać podróżnikiem trzeba mieć ogromną odwagę wyjścia poza te utarte standardy i wytyczone ścieżki. Trzeba mieć odwagę podjąć trud podróży i trud poznania innego kraju. Zaryzykować zejście ze szlaku i pójść dziką drogą, którą normalny turysta nie pójdzie. Podróżnik spędza dzień wśród mieszkańców danego kraju, a turysta rzadko kiedy wyściubia nos poza mury hotelu. Interesuje go jedynie czy będzie mógł się najeść do woli przy suto zastawionym stole i czy dostęp do alkoholu będzie nieograniczony. Martwi się tym czy aby na pewno pokój w hotelu będzie dostatecznie luksusowy i czy w hotelu jest basen. Nie zawraca sobie głowy poznaniem i zgłębieniem innej kultury, nasyceniem oczu pięknymi egzotycznymi widokami i poznaniem nowych smaków. Podróżnik natomiast nie zawraca sobie głowy tym gdzie będzie spał, chce spać tak jak śpią ludzie w danym kraju, chce jeść to co jedzą ludzie w danym kraju. Chce poznać bardziej i mniej odległe kraje dla czystej przyjemności, a nie dlatego że tak trzeba, bo trzeba pochwalić się zdjęciami z luksusowych podróży kolegom z pracy. Przemysł turystyczny niestety na podróżnikach zarabia mniej niż na turystach.